Felicia Yap Wczoraj

W.A.B., 2018, 416 stron, red. Krystian Gaik, kryminał dystopijny.

Pozwól, że zdradzę ci kilka strasznych tajemnic. Na początek spójrz na zdjęcie.

 

Oto ja. Tak wyglądałam dawno temu. Miałam płaskie piersi i odstające uszy. Jeśli wytężysz wzrok, dostrzeżesz nadzieję w moim spojrzeniu i ogień w duszy. Miałam je. Kiedyś. Dziś po nadziei i płomieniach nie ma śladu. Ugasiły je lata zamknięcia w zakładzie.

 

A tu druga fotografia. Widzę, że się wzdrygasz. To zrozumiałe – w końcu jesteś na niej ty. Zdjęcie policyjne, zrobione całkiem niedawno. Nie sprawiasz wrażenia złej osoby. Twoje blond włosy spływają kaskadą na ramiona, wielkie cycki przyciągają wzrok. Ale wiesz co? Zmienię się, przeobrażę tak, że będę wyglądała identycznie jak ty. Rozjaśnię sobie włosy i powiększę piersi. Żeby były takie jak twoje.

 

Czy mi się wydaje, czy zmarszczyłaś czoło? Nie rozumiesz, prawda? Zastanawiasz się, dlaczego miałabym chcieć wyglądać jak ty.

 

Pozwól,‍ że wyjaśnię. Pamiętam wszystko. Naprawdę. Jestem jedyną osobą na świecie, która pamięta swoją przeszłość. Całą. Wspomnienie jest w większości niezwykle żywe i szczegółowe. Nie żartuję. To właśnie czyni mnie cholernie wyjątkową.

 

Nie wierzysz mi, prawda?

 

Oczywiście, rozumiem cię. Jesteś jedną z pięciu miliardów monosów, którzy pamiętają jedynie to, co miało miejsce wczoraj. Codziennie rano budzisz się z głową wypełnioną faktami, starannie dobranym zestawem informacji o sobie i innych. Wstajesz z łóżka i wleczesz się do kuchni, gdzie na lśniącym blacie leży iDiary, urządzenie będące twoim mizernym łącznikiem z przeszłością. Desperacko wczytujesz się w godne politowania szczegóły, które wynotowałaś wieczorem poprzedniego dnia. Dodajesz je do wspomnień o tym, co wydarzyło się wczoraj – i do poznanych suchych, gołych faktów o sobie.

 

Do kitu, co nie?

 

No, ale już zdążyłaś się przyzwyczaić. Bo robisz to, odkąd skończyłaś osiemnaście lat – wtedy wyłączył się ten twój nieszczęsny móżdżek. Nic dziwnego, że zazdrościsz duosom, dysponującym nieco tylko lepszą pamięcią krótkotrwałą. W gruncie rzeczy wszyscy jesteście tacy sami.

 

Tak samo żałośni.

 

Skoro już poznajesz prawdziwą mnie, to pozwól, że dorzucę pewną prostą prawdę.

 

Otóż kiedy wszystko pamiętasz, wówczas masz również dostęp do wspomnień o tym, co wyrządzili ci inni (nawet jeżeli oni sami o tym zapomnieli). Wszystko, łącznie z najdrobniejszymi, najbardziej makabrycznymi szczegółami. Jeśli mocno cię skrzywdzili, rodzi się w tobie pragnienie odwetu; jeśli zrobili to bardzo, bardzo mocno. Dajmy na to, że wylądowałaś przez nich w wariatkowie i spędziłaś tam siedemnaście lat. Wtedy, gdy zapadnie noc – kiedy zblednie uśmiech księżyca i zamilkną sowy – będziesz marzyła o wyrównaniu rachunków.

 

Kiedy wszystko pamiętasz, wszystko uchodzi na sucho. Na przykład zemsta.

 

Cholernie wygodne, co nie?

 

Właśnie dlatego mnie, Sophii Alyssie Ayling, wszystko się upiecze.

 

Zemsta będzie przyjemnością. Zwłaszcza w obliczu tego, co mi zrobiłaś. Tych okrutnych drobnostek, których byłaś winna, przez lata. Pamiętam każdą z nich. Chodzi o sumę zapamiętanych żali; to ona decyduje o sile mojej nienawiści. O, tak. Akt zemsty będzie łatwy.

 

Ponieważ nikt nie zapamięta tego, co ci zrobię.

 

Nikt. Poza mną.

 

Copyright for the Polish translation by Jacek Żuławnik, 2018.

Wix.com 2020