Bob Woodward Strach. Trump w Białym Domu

W.A.B., 2018, 576 stron (współprzekład, rozdz. 23-32; pozostali tłumacze: Hanna Jankowska, Paweł Bravo, Maciej Studencki, Jan Wąsiński), red. Julita Cisowska, publicystyka.

Kiedy Trump rozważał wypowiedzenie przez Stany Zjednoczone paryskiego porozumienia klimatycznego, cierpliwość Priebusa do Ivanki powoli się wyczerpywała. Trzydziestopięcioletnia córka i doradczyni prezydenta cieszyła się w praktyce niemal nieograniczoną swobodą w Zachodnim Skrzydle. Przeprowadziła kampanię – właściwie tajną operację – na rzecz poparcia dla zawartego w 2015 roku przez 195 państw porozumienia, będącego niewiążącą umową międzynarodową dotyczącą walki ze zmianami klimatycznymi poprzez dobrowolną redukcję emisji gazów cieplarnianych.

 

Obama zadeklarował, że do 2025 roku Stany Zjednoczone obniżą ich emisję o mniej więcej 25 procent w stosunku do poziomu z 2005 roku. Przeznaczył również 3 miliardy dolarów na Zielony Fundusz Klimatyczny (Green Climate Fund, GCF) jako wsparcie dla krajów słabo rozwiniętych.

 

Z obiecanej sumy na konto funduszu wpłynął tylko miliard dolarów, przy czym o przekazaniu połowy tej kwoty Obama zadecydował dopiero trzy dni przed odejściem z urzędu.

 

Ivance bardzo zależało na tym, aby ojciec nie rezygnował z założeń proekologicznego układu. Priebus regularnie umawiał się w swoim gabinecie z bliskimi współpracownikami z zespołu ekonomicznego i NEC na piętnastominutowe zebrania. Zdarzało się, że w ich trakcie do biura wchodziła Ivanka, siadała i często nawet się nie odzywała.

 

„Za kogo ona się uważa? – dziwił się Priebus. – I co próbuje osiągnąć?”

 

Zarządzanie Zachodnim Skrzydłem stawało się coraz bardziej problematyczne. Chwilami miało się wrażenie, że obecność Ivanki – przez wiele godzin i dni z rzędu – jest nieustająca. Również Jared cieszył się w Zachodnim Skrzydle szczególnymi względami. Małżonkowie byli niczym duet mącicieli: krążyli po Białym Domu, bacznie obserwowali sytuację i wpływali na prezydenta jako rodzina, ale też jako doradcy. Ivanka zasiewała w ojcu ziarna niepewności co do kierunku jego polityki i podsuwała mu rozmaite artykuły prasowe.

 

Kiedy Priebus dawał wyraz swojemu zaniepokojeniu, Trump obracał sprawę w żart. „To demokraci” – mawiał. Nowojorczycy, którzy zarazili się zakorzenionym w mieście liberalizmem. Prezydent nie podejmował żadnych działań zmierzających do ograniczenia ich samowoli.

 

Priebus uważał, że RNC pod jego wodzą był ciałem stabilnym i solidnym pod względem organizacyjnym. Tymczasem Biały Dom Trumpa wydawał się postawiony na głowie, pogrążony w chaosie. Priebus przekazał prezydentowi do przejrzenia i podpisania tekst memorandum decyzyjnego w sprawie wypowiedzenia przez Stany Zjednoczone paryskiego porozumienia klimatycznego.

 

Ivanka poinformowała ojca, że Mark Zuckerberg chciałby z nim porozmawiać, po czym zorganizowała połączenie telefoniczne pomiędzy amerykańską głową państwa a założycielem i dyrektorem generalnym Facebooka, zdeklarowanym orędownikiem przeciwdziałania zmianom klimatycznym. Tak samo postąpiła w przypadku Tima Cooka, szefa Apple’a, oraz innych. Posunęła się nawet do tego, że wśród dokumentów na prezydenckim biurku umieściła osobistą wiadomość od byłego wiceprezydenta Ala Gore’a, jednego z najzagorzalszych zwolenników porozumienia paryskiego.

 

Trump odbył rozmowę z Gore’em, który następnie przekazał pozostałym, że jego zdaniem wiele wskazuje na to, iż Trump jednak nie wycofa się z umowy.

 

Ivanka i Jared dali prezydentowi do przeczytania artykuł, w którym zaznaczyli zacytowane wypowiedzi anonimowego źródła w Białym Domu, i zapytali, czy wie, o kogo chodzi, po czym sami sobie odpowiedzieli: o Steve’a Bannona. Stosując taką taktykę w pełnym kapusiów Zachodnim Skrzydle, powoli, acz skutecznie podkopywali zaufanie Trumpa do Bannona.

 

Copyright for the Polish translation by Jacek Żuławnik, 2018.

Wix.com 2020