E.G. Scott Nic o mnie nie wiesz

Muza, 2020, 488 stron, red. Dorota Kielczyk, thriller domestic noir.

Zarabiam na handlu prochami.

 

Absurdalnie dobrze mi za to płacą. Od dwudziestu lat poznaję lekarzy i potrzeby ich pacjentów. Wiem doskonale, czego brakuje tym drugim do poprawy stanu ducha i ciała. Potrafię rozmawiać z lekarzami tak, aby bez utraty poczucia wyższości nade mną ufali mi na tyle, by mnie wysłuchać i zapragnąć tego, co staram się im sprzedać. W moich ustach nazwy leków i opisy efektów ubocznych brzmią jak poezja. Wystarczy mi kilka minut, by się zorientować, która z naszych magicznych pigułek zdziała dla danej osoby cuda. Szczególnie dobrze znam chemiczną„magię”, która działa na mnie. Liczy się samoświadomość.

 

Docieram do biura grubo po dziewiątej. Wydarzenia poranka wytrąciły mnie z równowagi. Czuję, że z detektywami poszło nam całkiem nieźle, ale wątpliwości i niepokój zostały. Jadąc do pracy, łyknęłam nadprogramową pigułkę na uspokojenie, by odzyskać choć pozory opanowania.

 

Migające czerwone światełko na moim telefonie nie wróży nic dobrego. Mark przysłał mi mail z prośbą o stawienie się w jego gabinecie i niemal w tej samej chwili powtórzył ją w esemesie. Podnoszę głowę i widzę, że stoi w drzwiach swojego gabinetu, jak zawsze z kawą ze Starbucksa – na kubku kasjer niechlujnie napisał „Marv”. Pomimo nastroju reaguję na to śmiechem. W drugiej ręce Mark trzyma swój nieodłączny rekwizyt: niezapalone kubańskie cygaro, które będzie żuł i ośliniał cały dzień, by wieczorem zasiąść w domowym zaciszu i wreszcie puścić je z dymem. Zwykle jego mina wyraża samozadowolenie, teraz jest poważny – nietypowe. Gestem przywołuje mnie do siebie i odwraca się na obcasach butów od Gucciego. Komuś by się tu przydało trochę xanaxu. I chyba nic dziwnego. On też ma kłopoty w domu.

 

Zerkam w stronę jego gabinetu, unosząc brwi. Zostawiam swoje rzeczy na fotelu przy biurku. Staram się nie zwracać uwagi na zagadkowe spojrzenia kolegów i koleżanek. Większość z nich jedzie na prochach, od alprazolamu po zoloft, ale kilku osobom zaleciłabym zwiększenie dawki. Pomimo dostępu do najlepszych poprawiaczy nastroju tworzymy wyjątkowo nieszczęśliwą gromadę.

 

Tłumię lęk, który zaczął we mnie narastać z chwilą pojawienia się porannych gości. Pomagam sobie połówką oxy; popijam ją kawą, koniecznie czarną, bo mleko i cukier zabijają. Idę do gabinetu Marka.

 

– Usiądź, Rebecco.

 

Copyright for the Polish translation by Jacek Żuławnik, 2020.

Wix.com 2020