Jean Nathan Sekretne życie samotnej lalki. W poszukiwaniu Dare Wright

W.A.B., 2017, 400 stron, red. Krystian Gaik, powieść biograficzna.

Pierwszego dnia wiosny ukazał się w mojej głowie osobliwy obraz: okładka książeczki dla dzieci, której nie widziałam – o której nawet nie myślałam – od ponad trzydziestu lat. Z początku jej nie rozpoznałam, zobaczyłam bowiem niewiele więcej niż deseń z biało-różowej kraciastej bawełny, ale utkwiła mi w pamięci i została tam; sprawiała wrażenie komunikatu pochodzącego z najgłębszych pokładów świadomości. Zaskoczyła mnie jej uporczywość. Próbowałam wyrzucić ją z myśli. Bo przecież byłam już dorosła – i żyłam z dorosłymi. Byłam dziennikarką o czternastoletnim doświadczeniu, pracowałam najpierw jako reporterka dziennika, później jako redaktorka w czasopiśmie, aż w końcu zostałam wolnym strzelcem. Akurat tego dnia musiałam zdążyć z napisaniem tekstu przed ostatecznym terminem, zatem nie narzekałam na brak zajęć.

 

Niemniej ów obraz wciąż do mnie powracał, stawał się coraz wyraźniejszy, jak powoli wywoływane zdjęcie, dopóki nie zorientowałam się, że kraciasta bawełna to coś na kształt obramowania czarno-białej fotografii, która przedstawia blond lalkę o dużych oczach, trzymającą książkę pomiędzy wyciągniętymi, rozsuniętymi nogami. The Lonely Doll (Samotna lalka) – tak brzmiał tytuł. Zachęcona tym odkryciem, zaczęłam docierać do kolejnych warstw pamięci, licząc na odnalezienie w niej choćby strzępków fabuły. Niestety, musiałam zadowolić się obrazkiem z okładki, tytułem oraz wspomnieniem tego, że przed laty książeczka wzbudziła we mnie fascynację.

 

Pierwsze kroki skierowałam do najlepszej w Nowym Jorku księgarni z książkami dla dzieci, słynącej z fachowej obsługi. Spytałam sprzedawcę przy kasie, czy mają Samotną lalkę. Odpowiedział, że nie, bo nakład jest wyczerpany. „Ale może to i lepiej”, dodał i bąknął coś o „niepoprawności politycznej”. Ciekawe – czy na pewno mówimy o tej samej pozycji? Zapytałam, o co chodzi. „O scenę z klapsami”, odparł drwiącym tonem.

 

Niczego takiego nie pamiętałam. Poprosiłam go o więcej informacji na temat książki; pomyślałam, że może uda mi się znaleźć ją gdzie indziej. Sprawdził w komputerze, podał mi je, a ja zapisałam nazwisko autorki, wydawcę i rok: „Dare Write, Doubleday, 1957”. Już miałam wychodzić, kiedy zawołał mnie i pokazał na stojący przy kasie koszyk z wizytówkami. Zostawiła je pewna rzutka poszukiwaczka książek, specjalizująca się w literaturze dla dzieci; być może ona zdoła mi pomóc.

 

Wyszukiwanie w katalogu New York Public Library wykazało, że w zbiorach placówki znajduje się kilka egzemplarzy Samotnej lalki, ale niestety, żadnego nie udostępniano czytelnikom, ponieważ, jak wynikało z adnotacji na karcie tytułu, były one „uszkodzone” albo „zaginione”. To, jak wyjaśniła bibliotekarka, wskazuje na poczytność książki. Dzieci potrafią całkiem dosłownie „zaczytać” ulubioną lekturę, przy czym są w swym uwielbieniu nieuważne i niefrasobliwe: wyrywają kartki, mażą po stronach, rozlewają napoje. I kradną na potęgę. Przynajmniej dzięki wizycie w bibliotece udało mi się ustalić poprawną pisownię nazwiska autorki: „Wright”, a nie: „Write”.

 

Zapodziałam wprawdzie wizytówkę, którą wzięłam z księgarni, ale na szczęście zapamiętałam wydrukowane na niej nazwisko znawczyni literatury dziecięcej i znalazłam jej numer w książce telefonicznej. W przeciwieństwie do sprzedawcy powstrzymała się przed moralną oceną Samotnej lalki, ale też mnie zaskoczyła – obietnicą, że doda moje nazwisko do długiej listy oczekujących. „Lista oczekujących”? Trudno mi było sobie wyobrazić, dlaczego tak wiele osób miałoby okazywać zainteresowanie tą książką. W dodatku ludzie ci byli gotowi ponieść spory wydatek, by wejść w posiadanie Samotnej lalki, okazało się bowiem, że egzemplarz w dobrym stanie potrafi kosztować nawet dwieście dolarów. Czy zatem życzę sobie, zapytała specjalistka, znaleźć się na liście chętnych? Podziękowałam, bo uznałam, że to jednak zbyt wysoka cena za zaspokojenie niezrozumiałej fali ciekawości. A może byłabym zainteresowana wersją w miękkiej okładce? Ta kosztuje tylko około trzydziestu dolarów, choć trzeba się liczyć z tym, że oczekiwanie na egzemplarz może się okazać jeszcze dłuższe niż w przypadku wydania w twardej oprawie. Cena wydawała się przyzwoita; zostawiłam rozmówczyni swój adres i numer karty kredytowej. Kiedy odłożyłam słuchawkę, poczułam niemal dziecinne rozczarowanie tym, że trzeba zaczekać, i zarazem zdumienie, iż Samotna lalka nadal żyje w świadomości innych ludzi.

 

Już miałam odłożyć książkę telefoniczną, kiedy pod wpływem impulsu postanowiłam zajrzeć pod „Wright”. I oto pośród rozmazujących się, wydrukowanych maczkiem kolumn znalazłam: „Wright, Dare, Wschodnia Osiemdziesiąta Ulica nr 11, 249-6965”. Nie sądzę, bym była bardziej zaskoczona, gdyby adres brzmiał, dajmy na to: „Druga po prawej stronie. A potem cały czas prosto, aż do rana” – to, rzecz jasna, adres Piotrusia Pana w Nibylandii.

 

Copyright for the Polish translation by Jacek Żuławnik, 2017.

Wix.com 2020