Rob Hart Magazyn

W.A.B., 2020, 496 stron, red. Krystian Gaik, powieść dystopijna.

A więc umieram!

 

Wielu ludzi dociera do kresu życia, nawet nie wiedząc, że go osiągnęło. Po prostu pewnego dnia gaśnie światło i już. Tymczasem ja znam ostateczny termin swojego zejścia.

 

Nie zdążę przelać własnej historii na karty książki, choć wszyscy mi mówią, że powinienem to zrobić. Musi wystarczyć blog, który tu prowadzę i który wydaje mi się odpowiednim miejscem do takich rzeczy. Ostatnio mało sypiam, a dzięki temu chociaż mam co robić nocami.

 

Zresztą, sen jest dla tych, którym brakuje ambicji.

 

Przynajmniej pozostanie jakiś zapis. Wolę, żebyście usłyszeli to ode mnie niż od kogoś, komu po prostu zależy na zarobku i kto stawia hipotezy w oparciu o ograniczoną wiedzę. Wiem z doświadczenia, że takie hipotezy są niewiele warte.

 

Mam nadzieję, że historia będzie ciekawa, ponieważ czuję, że miałem naprawdę dobre życie.

 

Pomyślicie sobie: panie Wells, pański majątek jest wart niemal trzysta pięć miliardów dolarów, co czyni pana najbogatszym człowiekiem w Stanach Zjednoczonych i czwartym pod względem zamożności mieszkańcem błękitnej planety, więc to oczywiste, że miał pan naprawdę dobre życie.

 

Tyle że, moi drodzy, wcale nie w tym rzecz.

 

A raczej, co ważniejsze, jedno nie ma nic wspólnego z drugim.

 

Prawda jest bowiem taka, że poznałem najpiękniejszą kobietę na świecie i przekonałem ją, by wyszła za mnie za mąż, kiedy byłem jeszcze goły jak święty turecki. Razem wychowaliśmy córeczkę, która owszem, dorastała w komfortowych warunkach, ale nauczyła się doceniać wartość pieniądza. Używa słów „proszę” i „dziękuję” bez cienia wyrachowania.

 

Zjeździłem cały świat. Odwiedziłem zakątki globu, o jakich mój tata nawet nie słyszał. Poznałem trzech prezydentów i każdemu z nich podpowiedziałem, okazując należny mu szacunek, jak mógłby lepiej sprawować swój urząd – wszyscy mnie wysłuchali. Rozegrałem swoją perfect game w miejscowej kręgielni i moje nazwisko nadal figuruje na liście najlepszych graczy.

 

Oczywiście nie zawsze było różowo, ale dziś, kiedy tak tu siedzę, psy leżą u moich stóp, Molly śpi w sąsiednim pokoju, a Claire ma zapewnioną przyszłość, czuję satysfakcję ze wszystkiego, co w życiu osiągnąłem.

 

Jestem dumny z Chmury i mówię to z wielką pokorą. Chmura jest dokonaniem, o jakim większość ludzi może jedynie pomarzyć. Swoboda, jaką cieszyliśmy się w czasach mojego dzieciństwa, skończyła się i dziś niewielu o niej pamięta. Dawniej znacznie łatwiej osiedlało się i zarabiało na życie. Z czasem jednak obie te rzeczy stały się luksusem, a w końcu – czystą fantazją. Chmura się rozrastała, a do mnie docierało, że może być czymś więcej niż tylko sklepem. Może stanowić rozwiązanie. Może przynieść ulgę temu wspaniałemu krajowi.

 

Może przypomnieć ludziom, jakie znaczenie kryje się za słowem „dobrobyt”.

 

Tak też się stało.

 

Copyright for the Polish translation by Jacek Żuławnik, 2020.

Wix.com 2020